środa, 24 kwietnia 2013

Kartka 1

Siedzę i myślę, czy dobrze zrobiłam zakładając bloga. Jeszcze dosłownie ze 3 godziny temu byłam pewna, że to świetny pomysł, jeżeli chodzi o mnie. Myślałam, co powpisuję w różne pola, co dodam, jak to sobie wyobrażam. Rzecz w tym, że te trzy godziny temu robiłam zupełnie, co innego i teraz po ok. 30 minutach wymyślania nazwy (nie jestem zbyt kreatywna) już nie jestem taka przekonana.

Po pierwsze, czemu ten blog jest różowy? Na początku myślę, taki będzie pasował do mojej osobowości (cóż, przeważnie tak jest, tylko czasami jestem wredna... Choć Rin-nee-chan pewnie powiedziałaby, że przez 90% mojego czasu... Wtedy ja jej mówię, że to nie wredność, a sarkastyczność, a to się raczej nie liczy... Ale chyba się liczy, no nieważne.) Wątpię, by ten blog doczekał się innego szablonu (T_T), gdyż ja na tego typu sprawach się nie znam. Naprawić zalany piwem laptop? - wołajcie Unbe. Odzyskanie skasowanych danych? - wołajcie Unbe. Zrobić szablon na bloga? - Nie ma mowy >.<. W każdym razie, lubię jasne kolory (choć najbardziej zielony, ale w takowym wydaniu tego szablonu nie było), więc na razie taki zostanie.

Po drugie - no bo w sumie, czym taki człowiek jak ja może się podzielić? Chyba jedynie wyładować frustrację. I chyba jedynie na siebie.

Przeżyłam dzisiaj naprawdę natłok uczuć. Chyba zbyt dawno nie dzieliłam się z nikim swoją pseudo-twórczością. A byłam winna siostrzyczce rozdział. (Nie byłam pewna, czy doszły do niej zdjęcia, czy też nie. Okazało się, że nie więc, wysłałam je jeszcze raz, aczkolwiek i tak w ostateczności przepisywałam rozdział). Chyba jestem nieco inna, ale czuję się okropnie zażenowana czasem tym, co napisałam. Raczej niełatwo mi dzielić się swoimi uczuciami z kimkolwiek, tymczasem dość mocno oparłam postać na sobie i czułam się jakbym aż za mocno się otwierała. Wiem, że mojej Onee-san w sumie nie muszę się wstydzić, ale nie zmienia to faktu, że czułam się naprawdę dziwnie. Cieszę się, że pokonałam swój strach (?) i z większym lub mniejszym wkurzeniem odbiorcy dotrwałam do końca. Choć nie wiem, jak Onee-san to przeżyła...

Pożałowałam wysłania jej mojego "czegoś", po przeczytaniu rozdziału na jej blogu. Moja guru-pisarskie-siostrzyczka napisała rozdział, który po prostu zwalił mnie z nóg. Co więcej, moja siostrzenica, jak się dowiedziałam, też założyła bloga, gdzie opublikowała coś naprawdę wspaniałego. (Choć nadal mam na nią focha, bo mi o nim nie powiedziała >.<)
Mam naprawdę głupie szczęście i trafiam na same wspaniałe i utalentowane osoby. Szkoda tylko, że one trafiają na mnie i muszą znosić moje ekscesy mimo, że na to nie zasługują...
Podczas przepisywania rozdziału i zakładania tego bloga, słuchałam piosenki, którą znalazłam przez przypadek - wstawiła ją Imoto na fb. Na tymże samym portalu znalazłam cover piosenki Maroon 5 w wykonaniu mojej znajomej i na zmianę słucham sobie wolnej ballady z ostrym rockiem. Mój gust muzyczny już nigdy mnie nie zdziwi (biorąc pod uwagę, że przed tym słuchałam Vocaloidów).

Miałam napisać więcej, bo sporo dziś miało miejsce, może jeszcze napiszę, a na razie idę spalić kuchnię (znaczy się gotować, ale mniej więcej tak to wygląda z moimi zdolnościami T_T).

2 komentarze:

  1. Moja Unbe:) Pisałam już,że Cię uwielbiam? Publicznie pewnie nie, więc robię to teraz, oficjalnie:UWIELBIAM CIĘ. Z wszystkimi Twoimi "dziwactwami" , które dla mnie są normalne.
    Uśmiechałam się czytając tą notkę, serio:) Jest taka Twoja, to po prostu cała Ty ze swoją asertywnością na opak i empatią do świata.
    " Cieszę się, że pokonałam swój strach (?) i z większym lub mniejszym wkurzeniem odbiorcy dotrwałam do końca. Choć nie wiem, jak Onee-san to przeżyła..." - ha ha ha, przeżyłam i co więcej ten fragment cholernie mi się podobał. I nadal będę twierdzić, że nie rozumiem czemu tak wdeptujesz w ziemię swoja twórczość, ale ona jest twarda i sama się z tej gleby podnosi:) Chwała jej za to.
    A Twój sarkazm - szkody mi jakoś nie robi:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Onee-san to zawsze zaprzeczy ^_^ Ja jestem nieśmiała, więc, że Cię uwielbiam, to publicznie się nie przyznam .
      Ona jest jak ja dzisiaj. Z dobrym humorem i jakąś taką chęcią życia. (To chyba przez to postanowienie z gotowaniem dzisiaj... Te naleśniki XD)
      Moja pseudo-twórczość musi bronić się nieświadomie, bo ja jej niestety nie pomogę, bo uważam, że jest słaba. Czytając Twoje dzieła to już całkiem.
      Bo mój sarkazm nie jest szkodliwy. Dlatego mogę zostać przy tym, że mam kawaii osobowość, skromnie mówiąc XD
      Twoja Unbe

      Usuń